Bryce Miller nie tylko rzucał – on udusił Los Angeles Angels. W sobotni wieczór praworęczny zawodnik Seattle Mariners nie trafił w dziesiątkę, po czym oddał jedną piłkę, a Seattle zwyciężyło 1:0 na T-Mobile Park. Atak Mariners spowodował, że mecz rozegrał się dopiero w pierwszej rundzie, po autu Cala Raleigha, który powalił Dylana Moore'a, ale cała historia należała do Millera.
Trafił dziewięć razy w ciągu 6,2 rund, łącząc szybką piłkę o prędkości 95 mil na godzinę z dotkliwym suwakiem i zmianą, która nie dawała szans pałkarzom Angels. Jego linia: 6,2 IP, 1 H, 0 R, 0 ER, 0 BB, 9 K. Bullpen zamknął drzwi, a Andrés Muñoz i bliżej Paul Sewald połączyli siły, aby uzyskać 2,1 doskonałych rund, aby zachować zwycięstwo.
Ta wygrana przypieczętowała piąte zwycięstwo Seattle w serii i przesunęła Mariners na 71-49, podczas gdy Angels spadła do 54-67 i przegrała piątą serię z rzędu. Los Angeles zdołało zdobyć zaledwie trzy trafienia i unieruchomiło 10 biegaczy, kontynuując okres ofensywnej frustracji, który kosztował ich w tym miesiącu wiele zaciętych meczów. „Atakował pałkarzy, utrzymywał piłkę przy ziemi, a kiedy potrzebował mocnego narzutu, robił to”.
Rotacja w Seattle należy obecnie do najbardziej skąpych w lidze, a Miller, George Kirby i Luis Castillo tworzą sztab, który pozwolił na najmniejszą liczbę występów w lidze amerykańskiej w ciągu ostatnich 30 dni. Co dalej: Mariners udają się do Houston na cztery mecze przeciwko Astros, które rozpoczną się we wtorek, podczas gdy Angels pozostaną w domu, aby zmierzyć się z Rangersami w kluczowym starciu w dywizji. Rotacja w Seattle zwróci się do Millera o kolejny start, podczas gdy ofensywa będzie próbowała na nowo odkryć swoją bieżącą produkcję po niedawnym załamaniu. Czytaj w ESPN