Adrian Mannarino: „Trawa, moja powierzchnia zbawienia” przed Wimbledonem
Po 8 porażkach na ziemi Mannarino (38 lat) liczy, że swój status specjalisty od trawy uratuje sezon na Wimbledonie.

) udaje się na Wimbledon z osobistą misją ratunkową po sezonie na kortach ziemnych naznaczonym mroczną passą ośmiu porażek z rzędu. Francuz, który zazwyczaj dobrze radzi sobie na trawie, przetrwał trudną wiosnę, nie wygrywając ani jednego meczu na ochrze i notując słabe występy z czasami słabiej notowanymi przeciwnikami. To całkowite rozczarowanie na wolnej nawierzchni ostro kontrastuje z jego rekordem i wrażeniami na trawie, na której błyszczał już w przeszłości.
Mannarino akceptuje tę rażącą rozbieżność i wskazuje na techniczną specyfikę swojej gry, uważanej za zbyt agresywną i bezpośrednią na brud, ale budzącą grozę na szybkiej trawie. 38-latek nie szuka wymówek w obliczu potępiającego rekordu na ochrze. W pełni akceptuje swój status specjalisty od kortów trawiastych, wyjaśniając, że błędy techniczne, które mocno go karzą na mączce, stają się jego głównymi atutami na trawie Wimbledonu.
















