- Jaka reforma ATP zagraża grze podwójnej mężczyzn?
- Reforma zakłada ograniczenie dostępu do głównych turniejów rangi ATP do par znajdujących się w pierwszej dwudziestce rankingów na świecie. Gracze spoza pierwszej dwudziestki straciliby w ten sposób większość swoich punktów i bonusów, zmniejszając swoje szanse na zakwalifikowanie się do kolejnych wydarzeń. Będzie to miało bezpośredni wpływ na Masters 1000, finały ATP i cztery turnieje Wielkiego Szlema.
- Dlaczego gracze deblowi sprzeciwiają się tej reformie?
- Potępiają koncentrację bogactwa i możliwości w rękach ograniczonej elity, ze szkodą dla większości rówieśników. Według nich zagraża to przetrwaniu sektora dualnego, amatorskiego i półprofesjonalnego, osłabionego już przez stagnację dochodów i wysokie koszty podróży. Zwraca się także uwagę na brak wcześniejszych konsultacji.
- Jakie konkretne konsekwencje miałaby ta reforma dla graczy spoza pierwszej dwudziestki?
- Dochody graczy, których to dotyczy, spadłyby średnio o 40%, co wiązałoby się z utratą dostępu do dużych turniejów. Ich światowe rankingi uległyby pogorszeniu, stopniowo wykluczając je z najbardziej prestiżowych konkursów i związanych z nimi premii. Duety zajmujące miejsca od 21. do 100. straciłyby 40% swoich szans na rywalizację.
- Kto przenosi tę opozycję w grze podwójnej mężczyzn?
- Grupa 15 par, w tym byli zwycięzcy Wielkiego Szlema, tacy jak Daniel Nestor i Nenad Zimonjić, objęła prowadzenie. Rozpoczęli rozmowy ze specjalistami prawnikami i grożą podjęciem kroków prawnych, jeśli nie zostanie osiągnięty kompromis.
- Jakie będą kolejne kroki na Wimbledonie?
- Gracze grożą, że upublicznią swoją mobilizację, jeśli do końca turnieju nie zostanie osiągnięte porozumienie. Jako środek ostateczny wymienia się także podjęcie kroków prawnych przed Sportowym Sądem Arbitrażowym (CAS). Organizatorzy turnieju mogliby pełnić rolę pośrednika.
- Jaka jest rola Andrei Gaudenzi w tym konflikcie?
- Prezes ATP jest bezpośrednio celem krytyki graczy. Zarzuca się mu faworyzowanie „zamkniętej elity” ze szkodą dla podstawy obwodu, poprzez promowanie reformy postrzeganej jako „wypowiedzenie wojny” obcym. Krytykowany jest również brak wcześniejszych konsultacji.