Kibice Anglii są zdruzgotani cenami odsprzedaży biletów na mecz 1/8 finału Pucharu Świata z Meksykiem. Na oficjalnej platformie odsprzedaży FIFA bilety zaczynają się od 2600 funtów, czyli prawie 12-krotność wartości nominalnej, po wyprzedaniu oficjalnego przydziału. Rozgrywka na Estadio Azteca cieszy się ogromnym zainteresowaniem meksykańskich fanów, przez co podróżujący kibice z Anglii mają niewiele alternatyw pomimo niedrogiego zakwaterowania w Meksyku.
Astronomiczna marża odzwierciedla kryzys dostaw na jednym z najbardziej kultowych stadionów piłkarskich. Po wyczerpaniu się oficjalnych biletów rynek odsprzedaży stał się jedyną drogą dotarcia, wyceniając większość fanów Anglii z tego doświadczenia. Ceny podane na platformie FIFA wahają się od 2600 funtów do ponad 7000 funtów za miejsca niższego poziomu, natomiast opcje wyższego poziomu zaczynają się od około 4500 funtów.
Według opublikowanej struktury cenowej FIFA wartość nominalna meczu wahała się od 220 do 330 funtów. Czas potęguje frustrację. Od rozpoczęcia turnieju ceny hoteli w mieście Meksyk spadły aż o 40%, a mimo to bariera dotycząca biletów pozostaje zaporowa.
Pakiety podróżne oferowane fanom Anglii obejmują teraz drogie bilety odsprzedaży z przelotami i zakwaterowaniem, zamieniając rutynowy wyjazd w luksusową wyprawę. Platforma odsprzedaży FIFA to jedyny legalny kanał sprzedaży wtórnej, ale egzekwowanie prawa wobec naganiaczy łamiących zasady jest niespójne. Organ zarządzający ostrzegał fanów przed zewnętrznymi sprzedawcami, jednak rozbieżność między oficjalnymi cenami a rzeczywistością odsprzedaży nigdy nie była większa.
Kanały mediów społecznościowych są zalewane ofertami od niezweryfikowanych brokerów, wielu żąda wpłat w kryptowalutach lub przelewów bankowych, zanim bilety się zmaterializują – lub znikną. Wysokie ceny odsprzedaży obciążają także szerszy ekosystem fanów. Biura podróży i organizatorzy wycieczek zostali zmuszeni do zawyżenia kosztów imprez turystycznych, a niektóre małe fankluby zgłaszały, że członkowie nie są w stanie zapewnić sobie miejsc, co prowadzi do poczucia wykluczenia wśród kibiców lokalnych.
Wzrost cen odsprzedaży uwydatnia również problem strukturalny w systemie FIFA. Kierując całą sprzedaż wtórną za pośrednictwem swojej oficjalnej platformy, FIFA skutecznie legitymizuje – i czerpie z – tych samych marż, które wyceniają zwykłych fanów. Krytycy twierdzą, że stwarza to przewrotną zachętę do utrzymywania wysokich oficjalnych przydziałów, napędzając popyt na kontrolowany rynek odsprzedaży, gdzie FIFA zarabia dodatkową prowizję od każdej transakcji.
Bez niezależnego nadzoru platforma funkcjonuje jako de facto monopolista. Dla kibiców Anglii to doświadczenie przypomina turniej w Brazylii z 2014 roku, kiedy podobne wąskie gardła w odsprzedaży nękały mecze cieszące się dużym zainteresowaniem. Jednak era cyfrowa spotęgowała problem: boty i automatyczne skrypty wychwytują teraz bilety o wartości nominalnej w ciągu kilku minut od premiery, pozostawiając ludzkich nabywców w tyle.
O ile FIFA nie wprowadzi wiązania biletów na podstawie tożsamości lub górnych limitów cen przy odsprzedaży, schemat ten prawdopodobnie będzie się powtarzał w ćwierćfinałach i później, co jeszcze bardziej podważy zaufanie do dostępności turnieju. W odpowiedzi FIFA zasugerowała zaostrzenie polityki odsprzedaży, powołując się na potrzebę ochrony kibiców i ograniczenia cen spekulacyjnych. Jednakże bez jasnego ograniczenia lub mechanizmu egzekwowania, rynek może w dalszym ciągu faworyzować skalpery o dużym wolumenie, zwłaszcza w miarę zbliżania się turnieju do ćwierćfinału i później.
Co dalej: Oczekuje się, że FIFA będzie uważnie monitorować rynek odsprzedaży w miarę postępu rund pucharowych, ale nie zasygnalizowano żadnego bezpośredniego ograniczenia cen. W następnym potencjalnym meczu Anglii, jeśli awansują, może wystąpić podobna presja, jeśli popyt po obu stronach ponownie wzrośnie. Czytaj w BBC Football