Amanda Anisimova potrzebowała trzech setów i serii asów, aby przetrwać wtorkowy pojedynek Sofii Kenin na Wimbledonie i awansować do trzeciej rundy po zwycięstwie 6:4, 3:6, 6:3. Amerykanka strzeliła 20 asów, w tym trzy w ostatnim dogrywce, aby osłabić niesłabnącą presję Kenin i utrzymać jej kampanię na Wimbledonie. Mecz trwał ponad dwie godziny, a na początku Anisimova dwukrotnie przełamała serwis, po czym Kenin zebrał się i wyrównał seta.
W zaciętym trzecim secie Anisimova obroniła trzy break pointy w pierwszym gemie, a następnie szybko wyszła na prowadzenie, nie tracąc przewagi serwisowej. Kenin, była finalistka Australian Open, wepchnęła Anisimową głęboko w rajdy, ale serwis Amerykanki trzymał ją na dystans – jej procent pierwszego podania wyniósł 72%, podczas gdy Keninowi udało się to zaledwie 58%. Ta statystyczna przewaga wynikała nie tylko ze szczęścia, ale ze strategicznej konieczności, która karze za wahanie.
Odmawiając angażowania się w długotrwałe podstawowe grindy, w których Kenin jest najlepszy, Anisimova skutecznie skróciła punkty i zneutralizowała najsilniejszą broń swojego przeciwnika. Zdolność Amerykanki do utrzymywania serwisu pod przymusem, szczególnie po odparciu presji w decydującym secie na początku meczu, podkreśla wytrzymałość psychiczną, której często brakowało jej w poprzednich kampaniach. Sugeruje przejście od reaktywnego napastnika do proaktywnego agresora, co jest transformacją niezbędną do poruszania się po późniejszych etapach kariery.
W innym miejscu na korcie centralnym, numer 1 na świecie, Iga Świątek pokonała Łesię Tsurenko 6:2, 6:2 w 55 minut i przeszła do trzeciej rundy bez utraty seta. Kliniczna podstawowa gra i ruch Świątek pozostawiła Tsurenko niewiele miejsca do wykorzystania, podczas gdy jej zwycięzcy w biegach przełajowych zaczęli szybko zdobywać punkty. miejsce, poradził sobie z zaledwie czterema zwycięzcami, popełniając 18 niewymuszonych błędów, co stanowi wyraźny kontrast w stosunku do 19 zwycięzców Świątka i 10 wymuszonych błędów.
Zdolność Świątek do dyktowania gry od samego początku została porównana do dominacji Sereny Williams w najlepszych latach, choć ta pozostaje skupiona na własnej grze. Filipińska nastolatka Alexandra Eala kontynuowała swoją przełomową passę, wygrywając 6:3, 6:2 z kwalifikantką Zeynepem Sönmezem, pokazując, że radzi sobie pod presją. miejsce, została pierwszą Filipinką, która od 1996 roku dotarła do trzeciej rundy Wimbledonu, co dodało energii jej kibicom.
Jej następna przeciwniczka, rozstawiona z numerem 12 Veronika Kudermetova lub kwalifikantka Natalija Stevanović, zmierzy się z zawodniczką, która w ciągu tych dwóch tygodni przekroczyła już oczekiwania. Wydajność Eali jest szczególnie godna uwagi, biorąc pod uwagę stawkę; bez wahania przyjęła presję historycznego kamienia milowego, co jest cechą zwykle zarezerwowaną dla weteranów. Jej umiejętność dyktowania gry pomimo dużej liczby niewymuszonych błędów wskazuje na styl gry obarczony wysokim ryzykiem i wysokimi nagrodami, który może sprawiać problemy doświadczonym przeciwnikom.
Świat nr 1 nie tylko wygrał; zdominowała, a rozbicie rankingowego przeciwnika zajęło jej mniej niż godzinę. Ta wydajność pozwala zachować energię fizyczną na nadchodzący wyczerpujący tydzień, co jest przewagą taktyczną, na którą może się poszczycić niewielu graczy. „Wiedziałam, że muszę zachować agresywność” – powiedziała.
Tiebreak był brutalny, ale ufałem swojemu serwisowi. „Po prostu staram się pozostać w tej chwili i grać swoją grę”. pozycji Karolíną Plíškovą lub kwalifikantką Nataliją Stevanović, a w miarę zacieśniania się remisu Świątek i Eala zmierzą się z wyżej notowanymi rywalkami.
Kontrast stylów – siła Anisimowej w połączeniu z precyzyjną podstawową grą Świątka – stwarza potencjalne, emocjonujące pojedynki w nadchodzących rundach. Czytaj w ESPN